... Jakaś masakra. Skąd oni się tu znaleźli? Aa, no tak. Dzisiaj mam urodziny, wszystko jasne...
-Wszystkiego najlepszego córusiu!- powiedzieli dając mi tort pod nos.
Jak ja nie cierpię, jak przyjeżdżają bez poprzedniego zadzwonienia! Uśmiechnęłam się nieszczerze (mam nadzieję, że nie było tego widać) i zdmuchnęłam świeczki. Oczywiście moim życzeniem było, żeby tylko nie zaczynali rozmowy o mojej pracy. Jednak nie musiałam długo czekać: Przebrałam się (http://allani.pl/zestaw/870032) i zeszłam na dół na śniadanie. Przytuliłam mocno tatę i ucałowałam mamę po czym zainteresowało mnie bardzo smarowanie chleba masłem. Nie musiałam długo czekać na pytanie ze strony mamy:
-I jak kotku, wybrałaś już jakąś uczelnię? Tatuś chodził do takiej jednej dobrej... Nie pamiętam, jak się nazywała, potem ci powiem. Dobra była, wiele znanych lekarzy się tam uczyło. Ale daleko troszkę.
-Mamo, jeszcze do końca nie wiem, kim będę w przyszłości- powiedziałam przez zęby, bo moja cierpliwość była już na granicy wytrzymałości.
-Ale jak to kochanie? Ja już wszystkim kolegom z pracy powiedziałem, że zostaniesz lekarzem, tak jak ja- powiedział troszkę zdenerwowany tato.
-Myślę, że to nie jest rozmowa na teraz, porozmawiacie po śniadaniu- przejęła zręcznie temat Klara, po czym puściła do mnie oczko. Uśmiechnęłam się tym razem szczerze na podziękowanie.
Zjedliśmy to, co prawda długie i w większości czasu milczące śniadanie, i rodzice wyszli na plażę trochę się poopalać, ponieważ w naszym rodzinnym miasteczku nie ma zbyt wiele słońca.
-Kiedy masz zamiar im powiedzieć?- zapytała Sylwia.
-Jeszcze do końca nie wiem... To nie jest takie proste, wyjeżdżam za dwa dni, nie mam pojęcia, jak długo tu zostaną.- powiedziałam zmartwiona całą tą sytuacją. Myślałam, że powiem im dopiero, jak będę już w Azji...
Dzień pierwszy minął całkiem szybko i bez rozmowy o pracy. Wieczorem Taylor wziął mnie na spacer. Oczywiście zgodziłam się, ponieważ wreszcie będę mogła się odprężyć i porozmawiać z normalną najbliższą mi osobą, jaką mam. Taylor chyba wyczuł, że nie chcę rozmawiać o rodzicach i opowiadał mi o swoich wakacjach z dzieciństwa. Byłam na prawdę szczęśliwa, jednak byłam super ekstra szczęśliwa, jak zobaczyłam imprezę na plaży. I to wszystko z okazji moich urodzin! Był baardzo duży tort, oczywiście wszyscy najlepsi koledzy i przyjaciółki, i mnóstwo ludzi ze szkoły, których znałam tylko z widzenia. Wszystko trwało do rana, wróciłam do domu mega zmęczona. Jednak momentalnie ożywiłam się, gdy zobaczyłam Ludmiłę siedzącą z moimi rodzicami w salonie. Przecież ona wie, że jadę z Taylorem do Azji, żeby grać tam w filmie!
-Moja droga panno, musimy sobie coś wytłumaczyć- usłyszałam groźny głos mojego taty. Houston, mamy problem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz