Spałem sobie spokojnie kiedy usłyszałem jak Cam zaczął drzeć swoją mordę
- Bieber już czternasta a dzisiaj wyścig !- jaki on spostrzegawczy
- Wiem nie musisz się martwić- przykryłem głowę poduszką i dalej chciałem zasnąć niestety usłyszałem otwierani drzwi mojego pokoju, a zaraz potem ktoś na mnie usiadł byłem pewien że to na pewno nie był mój przyjaciel, bo ten osobnik był za lekki- Ivy- powiedziałem patrząc na dziewczynę nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłem
- Domyślam się ja za tobą też. Ale słyszałam że wszystko poszło gładko
-Kochanie jak inaczej mogło być kiedy ja tam byłem- nie myślcie że Ivy jest moją dziewczyną po prostu przyjaźnimy się od dziecka i tego typu zachowania są u nas normalne
- Panie skromny zrobiłam na śniadanie twoje ulubione naleśniki, a tak właściwie to już jest obiad czekamy z Camem na dole- chciała ze mnie zejść ale złapałem ją za jej jędrne pośladki
- I co tak sobie teraz stąd pójdziesz i zostawisz mnie samego?- popatrzyła na mnie i się zaśmiała
- Nie ma na to czasu i dobrze o tym wiesz- wstała z mojego łóżka i dopiero teraz zobaczyłem co ma na sobie
-Mówisz że nie ma na to czasu a przyszłaś tu tak ubrana- uśmiecha się tylko do mnie i wychodzi zamykając drzwi, a ja niestety muszę wstać chociaż nie jest mi to na rękę bo wróciliśmy w środku nocy. Ściągam swoje bokserki i wchodzę pod prysznic włączając zimno wodę która mam nadzieje chociaż trochę mnie rozbudzi nalewam na rękę trochę żelu pod prysznic i myję swoje ciało włosy myję szamponem dla małych dzieci. Wiem że to może dziwne ale mam fioła na punkcie swoich włosów a tylko po tym szamponie nie mam łupieżu wycieram się czarnym puszystym ręcznikiem, który zawiązuje w pasie. Włosy wycieram małym białym ręcznikiem i po chwili są już prawie suche więc nawet nie włączam suszarki, wchodzę do pokoju gdzie widzę Cama który czegoś szuka
- Co tam stary?- pytam chłopaka który zaraz na mnie patrzy
- Mogę pożyczyć twoją ładowarkę bo swoją gdzieś zgubiłem
-Pewnie jest w gniazdku koło łóżka tylko potem mi ją oddaj- schyla się tam i ją odpina po czym zaraz wychodzi z mojego pokoju, wchodzę do mojej garderoby i wyciągam czyste czarno czerwone bokserki Calvina Klaina i od razu je na siebie zakładam. Biorę jeszcze parę czarnych dresów i również je zakładam i schodzę na dół gdzie moi przyjaciele siedzą i popijają kawę razem z Paule
-Bieber słyszałem że odwaliłeś kawał nie złej roboty- mówi patrząc na mnie
- Jak zawsze- mówię z pewnym siebie uśmiechem
-W takim razie wygraj jeszcze dzisiaj wyścig bo podobno można zgarnąć masę kasy- zaciera ręce na samą myśl o tym
- Nie ma sprawy- biorę jednego naleśnika z talerza Ivy i zaczynam się nim zajadać a ona patrzy na mnie morderczym wzrokiem na co pstrykam ją w nos
-A i jeszcze jedno to wyścig drużynowy i pojedziesz z Liamem- no on sobie chyba żartuje dobrze wie że my się nienawidzimy i nie ma szans żebyśmy się w najbliższym czasie dogadali
- Wiesz że to zjebany pomysł- patrzy na mnie i kręci głową
- Musicie się nauczyć oddzielać biznes od spraw prywatnych. Jesteście dwójką moich najlepszych kierowców i nikt inny nie jest w stanie tego wygrać dobrze o tym wiesz- przytakuje głową
- On już o tym wie?
-Tak i był tak samo zadowolony jak ty- nalewam sobie mleka do szklanki i w tym samym momencie do kuchni wchodzi Liam co jest jednoznaczne z tym że ja muszę wyjść bo inaczej może się polać krew. Biorę jeszcze jeden naleśnik i idę w stronę garażu żeby zobaczyć swój samochód idę w sam róg garażu, gdzie stoi przykryty czarną płachtą ściągam ją i widzę moją największą miłość...
2 godziny przed wyścigiem wszystko już było gotowe samochody sprawdzone zakłady porobione trening zrobiony i konkurencja sprawdzona, muszę przyznać że z Liamem nie pracowało się najgorzej zna się na jeździe ja korygowałem jego błędy, a on moje. Ustaliliśmy że najpierw pojedzie on a potem ja byłem głodny więc poszedłem na dół do klubu żeby ktoś coś dla mnie przygotowała bo moi przyjaciele pojechali sobie na obiad gdzieś poza Bronx. W klubie nie było nikogo oprócz barmana i dziewczyn które ćwiczyły przed dzisiejszym występem po wyścigu, dopiero teraz zauważyłem że wszystkie nasze tancerki to blondynki jednak największą furorę robiła Boni. Byłem z nią kiedyś ale zdradziła mnie z Liamem w dzień moich urodzin teraz jest między nami w porządku.
-Załatwisz mi coś do jedzenia- mówię do barmana który chyba jest tu nowy bo pierwszy raz go widzę
- Oczywiście co pan sobie życzy- mówi wystraszony co mnie nie samo wicie śmieszy
-Przede wszystkim nie mów do mnie pan- kiwa głową twierdząco- jestem Justin- podaje mu rękę a on mi swoją i mówi
- Luke- puszczam jego rękę i przelatuję wzrokiem menu
- Poproszę łososia z ryżem i sałatką i do tego jakiś sok wyciskany na świeżo - chłopak notuje wszystko na małej białej karteczce a ja idę usiąść do stolika gdzie będę miał lepszy widok na dziewczyny. Muszę powiedzieć że są coraz lepsze w tym co robią tańczą bardzo zmysłowo chociaż mają na sobie długie leginsy i koszulki wyglądają ponętnie, a co będzie kiedy będą w bieliźnie.
-Twoje zamówienie- mówi chłopak stawiając przede mną czarny talerz z jedzeniem które wygląda smakowicie i od razu zabieram się za jedzenie dziewczyny przestają tańczyć i podchodzą do baru po wodę.
-Cześć jak tam?- pyta Vanessa ta dziewczyna jest dla mnie jak starsza siostra kiedy pokłócę się z Ivy to ona zawsze mi mówi co mam zrobić żeby mi wybaczyła
-W porządku. Ale słyszałem że kiedy mnie nie było znalazłaś sobie chłopaka- dziewczyna sięrumieni a ja lekko szturcham ją w brzuch
-Każdy kiedyś do tego dorośnie- mówi i wystawia mi język- nawet ty nie masz się co martwić
-Wcale się nie martwię lubię swoje życie i przede wszystkim ja nie wierzę w miłość- wkładam do ust ostatni kawałek łososia i popijam sokiem jabłkowym
-Pewnie a Ivy to co?- wywraca oczami
- Jest moją przyjaciółką
-Od kiedy to przyjaciele ze sobą sypiają
-Jesteśmy ze sobą bardzo blisko więc to normalne
- To żadne tłumaczenie- mówi i odchodzi od mojego stolika w stronę reszty dziewczyn, a mnie zostawia z myślami wiem że mój układ z Ivy nie jest do końca normalny ale mi on odpowiada kiedyś próbowaliśmy być razem ale nam nie wyszło. Rozmawialiśmy na temat naszych relacji i dziewczyna stwierdziła że my się po prostu nie kochamy tak jak kochają się pary i tu jest nasz problem, a mi jest dobrze tak jak jest nikt nie jest w stanie mnie tak zadowolić jak moja najlepsza przyjaciółka. Wie kiedy jej potrzebuje zawsze kiedy mam zły dzień i muszę odreagować idę do niej pamiętam jak zrobiliśmy to razem pierwszy raz ja ją rozdziewiczyłem a ona mnie rozprawiczyła czy jak to się tam nazywa. Była dla mnie bardzo ważna znała mnie lepiej niż ja sam siebie rozumieliśmy się bez słów a to że niektórym nie odpowiada nasz układ wogóle mnie nie obchodzi. Wyciągam telefon z kieszeni i okazuje się że do wyścigu zostało jakieś 45 minut więc muszę się zbierać wstaję od stołu i idę w stronę windy, wchodzę do niej i wciskam przycisk z ostatnim piętrem. Wpadam do mojego pokoju jak strzała przebieram się w to
Wrzucam kluczyki do samochodu do kieszeni biorę swój telefon i zjeżdżam windą do garażu bo nie chce mi się biegać po schodach wsiadam do swojego samochodu otwieram bramę i wyjeżdżam z piskiem opon. Po dziesięciu minutach jazdy jestem już na wyznaczonym miejscu wyścigu parkuję swój samochód koło Liama a Cam od razu otwiera moją przednią klapę i ludzie pod chodzą żeby sobie popatrzeć albo zrobić zdjęcie.Wychodzę z samochodu i witam się z wszystkimi po kolei zauważam w oddali Paula którego mina wskazuje na to że na nas liczy i mam się postarać wygrać, albo nawet macie wygrać bo jak nie to was wykastruję. Śmieję się pod nosem i rzucam okiem na to ile osób się pojawiło i czy jest ktoś w miarę dobry i jedyną ekipą wartą uwagi jest ekipa Iana. Znałem tych kierowców na wylot już nie raz ich pokonałem znałem każdy ich slaby punkt i potrafiłem to wykorzystać. Pojawiła się masa fajnych dziewczyn niektóre znałem ale












