środa, 19 czerwca 2013



Oczami Moniki;))

Ola z Jorgem pojechali na zakupy, natomiast ja i Taylor zajęliśmy się sprzątaniem po ostatnim wieczorze. Tym razem to ja opowiadałam o swojej rodzinie. Był bardzo zaciekawiony, zadawał dużo pytań. Nie długo minęło, a Ola i Jorge przyjechali,więc  zaczęliśmy przygotowywać jedzenie. Kiedy już skończyliśmy, była 18,00. Podczas gdy zanosiliśmy wszystko na plażę, Sylwia zadzwoniła, że już przyjechała z Zaynem. Powiedzieliśmy, gdzie jesteśmy i poszłyśmy z Olą do domu. .Była tam już Klara, która wróciła z treningu i Sylwia, więc się przebrałyśmy: Ola http://allani.pl/zestaw/813484  Sylwia http://allani.pl/zestaw/813215 Klara http://allani.pl/zestaw/813179 i Ja http://allani.pl/zestaw/813448 . Jak wróciłyśmy, ognisko było już rozpalone, więc usiadłyśmy wokół z chłopakami i ludźmi ze szkoły. Rozmawialiśmy i jedliśmy, a jak zrobiło się ciemno puściliśmy muzykę z domu i tańczyliśmy. Ja z Taylorem, Ola z Jorgem, Klara z Justinem. Tylko Sylwia nie mogła znaleźć Zayna. Okazało się, że jakieś 100 metrów dalej był z Ludmiłą. Sylwia zapytała się Zayna, o co chodzi, a on odpowiedział, że Ludmiła go tu przyprowadziła, mówiąc, że Sylwia tu jest. Ludmiła  zaprzeczyła i powiedziała, że to Zayn ją tu przyprowadził. Jednak Sylwia uwierzyła Zaynowi i poszła z nim potańczyć. Kiedy było już naprawdę późno, poszliśmy spać. Wstałyśmy z dziewczynami późno, o 12,00 , ubrałyśmy się : Ola  http://allani.pl/zestaw/812973 Sylwia http://allani.pl/zestaw/813147  Klara http://allani.pl/zestaw/812204 (bez żakietu) i ja http://allani.pl/zestaw/811827  . Szukałyśmy wszędzie chłopaków, ale nie mogłyśmy ich znaleźć. Poszłyśmy do ich domu, ale tam też ich nie było, więc same zjadłyśmy śniadanie.Kiedy już zjadłyśmy, Ola zauważyła karteczkę na stole. Pisało na niej :

" Przyjdźcie o 15,00 na plażę. Koło telewizorów macie prezenty. Nie otwierajcie ich na razie! Czekamy z niecierpliwością              
                                                                                      Chłopcy"
                                                                                                        Zauważyłyśmy kolorowe, małe paczuszki. Wszystkie były podpisane. Zielona była dla mnie, niebieska dla Sylwii, fioletowa dla Klary i żółta dla Oli. Była 14,00, więc pooglądałyśmy telewizję, zaciekawione, co jest w paczuszkach. Jednak nie otworzyłyśmy, jak nakazali nam chłopcy. Bardzo długo czekałyśmy, jak zegar wybije 15,00. Kiedy była już ta godzina, każda wzięła swoją paczuszkę i pobiegłyśmy zaciekawione na plażę. Był tam postawiony znak, na którym było napisane: "Możecie otworzyć paczuszki". Jednak chłopców nie widziałyśmy. W paczuszkach były mapki plaży i okolic i kolorowe pierścionki. Każda z nas miała gdzieś indziej zaznaczony "X". Domyśliłyśmy się, że musimy tam iść, więc  każda pobiegła w swoją stronę. Mój "X" był na drugim końcu plaży. Kiedy już dobiegłam zauważyłam Taylora siedzącego na kocu. Od razu pomachał do mnie i zawołał. Mało co się nie wywróciłam, biegnąc do niego. Byłam bardzo zachwycona, bo bardzo rzadko zostajemy sam na sam. Usiadłam obok i jadłam truskawki z miski. Rozmawialiśmy o tym, co zamierzamy robić w przyszłości. Czas szybko mijał, za szybko. Nagle Taylor popatrzył się na mnie tak intensywnie, że aż podskoczyłam. Nie minęło parę sekund, a już się całowaliśmy. To było takie... fajne. Super fajne. Zrobiło się ciemno, więc schowaliśmy koc do koszyka i poszliśmy w stronę domu. Szliśmy trzymając się za ręce i rozmawialiśmy. Kiedy wróciliśmy do domu, były tam już dziewczyny z chłopakami. Chłopcy poszli do domu, i okazało się, że wszystkie się całowałyśmy. Podekscytowane pooglądałyśmy telewizor i poszłyśmy spać ...












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz