niedziela, 19 czerwca 2016

CHAPTER 2

Kiedy rano się obudziłam byłam tak zmęczona, że nawet nie chciało mi się czesać co ja mówię nawet trzymanie mojego telefonu było wyczynem. Właściwie to miałam inny pomysł na dzisiejszy dzień ale niestety nie jestem swoim szefem i muszę wypełniać polecenia z trudem zwlekam się z łóżka. Zakładam jakąś bluzę i udaje się w stronę królestwa Belli
-No cześć skarbie- przytula mnie, a ja zastanawiam się jakim cudem ta dziewczyna o godzinie 8 rano po nie przespanej nocy tryska energią jest umalowana, uczesana i wystylizowana
-Jak zdążyłaś doprowadzić do takiego stanu?- patrzę na nią wzrokiem mówiącym WTF
-Organizacja i praktyka, wszystkiego się nauczysz-uśmiecha się pokazując swoje idealnie proste zęby- Będziesz musiała bo z tego co wiem w tym klubie trzeba być zadbaną
-Nawet mi nie mów- wywracam oczami, a ona patrzy na mnie z litością
-Bierzmy się do roboty nie mamy zbyt wiele czasu- odsuwa dla mnie krzesło i od razu zaczyna szukać odpowiedniego podkładu... Po jakichś dwóch godzinach wyglądam tak co mnie dziwi, bo w sumie te ubrania są na prawdę spoko i nie przypominają zdzirowatych
-WOW wyglądam na prawdę dobrze- obracam się w lustrze i muszę stwierdzić, że lepiej czuje się w krótkich włosach
-Nie mogło być inaczej zajmowała się tobą najlepsza stylistka na tej planecie-wywraca oczami- A teraz na poważnie uważaj na siebie może ci się wydawać, że to zadanie jest proste ale znałam kiedyś Justina i uwierz mi potrafi namieszać w głowie
-Poradzę sobie ale będę tęsknić- zamykam drzwi i od razu udaję się do gabinetu Paula wiem, że ma dla mnie jeszcze jakieś informacje 
-Cześć zaraz mam wychodzić, a słyszałam, że coś dla mnie masz
-Posłuchaj uważnie młoda w klubie u Justina była kiedyś laska o imieniu Megan zdradziła go zaraz po oświadczynach z jego największym wrogiem, musisz uważać żeby czegoś o niej nie powiedzieć
-Nie ma problemu szefunciu dam sobie radę i raz na zawsze zamkniemy tą sprawę...
JUSTIN POV
-Stary one wszystkie są takie same żadna z nich nie przyciąga mojej uwagi- wzdycham i mam już ochotę opuścić pokój, kiedy na ekranie pojawia się śliczna brunetka jest ubrana jak zwykła nastolatka co bardzo mnie dziwi. Wygląda jakby była w takim miejscu pierwszy raz i pewnie tak jest, bo wydaje się być bardzo młodziutka więc czego może tu szukać
-Tak uważasz to popatrz na tą brunetkę w białej koszulce niezła sztuka- szczerzy się do monitora Chaz- Kurde jakie ona ma nogi- przybliża się coraz bardziej do ekranu, a ja zaczynam się śmiać 
-Ciekawe co Jess by na to powiedziała- mrozi mnie spojrzeniem 
-Nie odważyłbyś się- Mierzwie mu włosy, bo wygląda na tak zdenerwowanego jakby miał zaraz dostać zawału
-Zawołaj ją do mojego biura chce z nią porozmawiać na osobności- uśmiecham się do niego łobuzersko a on tylko wzdycha
- Myśl o Jess, myśl o Jess- śmieje się z niego,bo jeszcze nie dawno nie odpuściłby sobie za nic takiej laski a teraz proszę...
Nareszcie słyszę pukanie do drzwi poprawiam się na fotelu i krzyczę 
-Proszę wejść- drzwi pomalutku się uchylają a w nich stoi brunetka
-Ummm chciał się Pan ze mną spotkać- widać że jest zdenerwowana trzęsą jej się ręce i nerwowo zakłada włosy za ucho co swoją drogą słodko wygląda
-Tak chciałem się dowiedzieć co ty tutaj robisz, nie wyglądasz jak reszta dziewczyn
-Potrzebuje pracy i pieniędzy 
-Jak masz na imię?
-Jestem Kylie proszę pana 
-Mów mi Justin nie jestem w końcu taki stary chociaż w porównaniu do ciebie ile tak właściwie masz lat wyglądasz młodziutko 
- 16 a to w czymś przeszkadza 
- Nie w niczym tylko dlaczego akurat praca w takim klubie jesteś bardzo ładna z łatwością znalazłabyś pracę jako jakaś asystentka
-Koleżanka mi powiedziała że szukasz kogoś do pracy więc pomyślałam w sumie czemu nie?- uśmiecha się przelotnie,a na jej policzkach pojawiają się dołeczki co swoją drogą jest mega słodkie
-Mogę cie zatrudnić jako barmankę, a kiedy stwierdzę, że jesteś gotowa zaczniesz tańczyć, nie będziesz mieszkać tutaj, bo uważam, że to nie jest odpowiednie miejsce. Na razie zamieszkasz w moim domu razem z moim przyjacielem i jego dziewczyną Jessica nauczyć cię tańczyć.
-Czyli mam tą robotę- wygląda jakbym co najmniej dał jej jakiś prezent, a nie prace w klubie ze striptizem 
-Oczywiście, że tak jeżeli masz przy sobie rzeczy Chaz od razu odwiezie cię do domu a Jess przygotuje dla ciebie pokój. Ja przyjadę wieczorem i będę chciał zobaczyć co potrafisz- jej oczy robią się wielkie,a ja dopiero wtedy orientuje się, że opacznie to zrozumiała- chodzi mi o taniec Kylie tylko o taniec- puszczam jej oczko,a ona się rumieni jest taka bezbronna i nie wyobrażam sobie jak będzie pracowała w klubie ona jest niewinna jak stokrotka
-Mam walizki w szatni więc jeśli o to chodzi to jestem spakowana 
-Odprowadzę cię do Chaza i widzimy się wieczorem, Teresa moja gospodyni przygotuje ci do jedzenia co tylko będziesz chciała i gdybyś czegoś potrzebowała to jej to powiedz albo do mnie zadzwoń
-Tylko jest mały problem z moim telefonem 
-Jaki- pytam zdziwiony, bo wydawało mi się, że dla dzisiejszych nastolatków telefon to najważniejsza rzecz na świecie 
-Nie ma w nim twojego numeru 
-Bardzo śmieszne Teresa ma mój numer więc jakby coś to ją o niego poproś. I jeszcze jedno może chodzić wszędzie tylko nie do mojej sypialni zrozumiano 
-Tak jest szefie i dziękuje,że nie muszę tu mieszkać
-Nie ma za co wiem, że to nie jest wymarzony świat szesnastolatki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz